Wszystkie wpisy, których autorem jest admin

Historia szminki

Nie ma chyba bardziej kobiecego kosmetyku niż szminka. Jeżeli zapytamy kogokolwiek o kosmetyk do makijażu, skojarzenie ze szminką jest natychmiastowe.

Pomadki vintage w metalowych tubkach
Pomadki vintage w metalowych tubkach.

Trudno jest odnaleźć w historii początki pomadki. Ludzie zawsze używali rozmaitych mazideł i maści do nawilżania i pielęgnacji spękanych i suchych ust. Nasze prababki miały swoje receptury, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Typowymi składnikami były miód, masło, oleje, wosk pszczeli. W XIX wieku pomady do ust można było już kupić u lokalnego farmaceuty. Niektóre z nich były barwione, aby zaczerwienić usta i uczynić je bardziej atrakcyjnymi. Częstymi barwnikami był sok buraczany, sok z marchwi, czerwone wino czy wyciąg z alkany (po wysuszeniu i roztarciu na proszek).

1937- pomadka :)
1937- pomadka 🙂

Pismo ” The toilette of health, beauty, and fashion”  w roku 1834, podaje taki przepis na leczniczą pomadę do ust:

„Weź uncję oleju ze słodkich migdałów, ciągnionego na zimno; drachm świeżego smalcu baraniego i trochę korzenia alkanetu. Duś całość razem w glinianym naczyniu. Zamiast oliwy ze słodkich migdałów możesz użyć olejku jasminu lub oleju z innego kwiatu, jeśli masz ochotę, aby maść miała pachnący zapach.”

Hmmm, piękny zapach baraninki z jaśminem 😉

Aktorka z pomadką w 1907r
Aktorka z pomadką w 1907r

Kobiety w XIX w mogły też barwić usta płynami barwiącymi lub woskowymi sztyftami, nazywanymi wówczas Rouge. To właśnie te woskowe sztyfty najbardziej przypominały dzisiejsze pomadki. Barwione były naturalnym barwnikiem pozyskiwanym z pancerzyków Koszenili. To owady żerujące na kaktusach meksykańskich. Barwnik ten ma piękny czerwony kolor i nazywa się karmin. Niestety pomimo atrakcyjnego koloru w sztyfcie czy płynie, był on dosyć słaby po położeniu na ustach- nadawał im zaledwie odcień czerwonego. Drugą potężną jego wadą był jego zapach, ponieważ w tamtych czasach rozpuszczano go  w … amoniaku. A więc za pięknymi czerwonymi ustami unosił się zapaszek zgniłych jaj.

Pomadki Guerlaina z 1924r
Pomadki Guerlaina z 1924r, w tym prototyp współczesnych pomadek „Ne m’oubliez pas”

Pierwszą pomadkę w naszym rozumieniu stworzył Guerlain. W 1828r otworzył on pierwszą w Paryżu perfumerię w  Hôtel Meurice, sprzedawał tam kosmetyki importowane z Anglii, między innymi szereg kosmetyków do barwienia i pielęgnacji ust. Od 1840r zaczął on produkować własne kosmetyki, między innymi pomadki w płynie i barwione błyszczyki. Wreszcie w 1870 wypuszcza pierwszą pomadkę w sztyfcie o nazwie „Ne M’oubliez Pas” (nie zapomnij mnie).

1898r sztyfty Bourjois
1898r sztyfty Bourjois do charakteryzacji

Sztyfty miały sporą przewagę nad płynami oraz mazidłami. nie kapały tak jak płyny, można było je nakładać bezpośrednio na usta, nie brudząc palców mazidłami. W tym samym roku zaczęto produkować także inne kosmetyki, których wpływ na współczesne pomadki był ogromny. Były to tzw. greaspaints, czyli farby sceniczne do teatrów. Były to gęste tłuszczowo- woskowe farby, o bardzo intensywnych kolorach, w postaci kredki owiniętej papierem. Bardzo przypominały dzisiejsze kredki woskowe. Takie farby do charakteryzacji sprzedawał Bourjois. Makijaż początkowo zarezerwowany na deski teatrów, powoli wychodził też na ulice.

Sztyfty- kredki Bourjois 1898
Zawinięte w papier woskowe kredki, były produkowane przez Bourjois głównie dla aktorów. 1898r

Tak pisał o tym „Auckland Star” w 1901r:

„W Paryżu sztuczna cera stała się tak powszechna, że kobieta nie waha się już prezentować bardziej różu niż pudru. W Londynie jest to już bardzo podobnie, a wśród ozdobionych klejnotami drobiazgów, które kobiety noszą w kieszeniach, na ogół jest jeden zawierający ołówek do brwi lub sztyft do ust.”

Reklama z 1935 r Cutex
Reklama firmy Cutex z 1935r. przedstawiająca pomadkę dopasowaną kolorystycznie do lakierów do paznokci. Zwróćcie uwagę na manicure tej damy. Czerwone pazurki z białymi paskami, bardzo współczesne, prawda?

Pomadka ciągle jednak była kosmetykiem, który raczej dodawał blasku, miękkości i delikatnego koloru. Porządne kobiety w tamtych czasach nie nosiły intensywnego makijażu na co dzień. Intensywnie czerwone pomadki zawładnęły światem dopiero w czasie II wojny światowej. Po pierwsze przemysł chemiczny umożliwił tworzenie intensywnych pigmentów, po drugie rozwój emancypacji kobiet pozwolił im sięgnąć po odważniejszy makijaż.  Wojna przyniosła światu cierpienie i śmierć, ale też spowodowała ogromne zmiany w społeczeństwie. Kobiety stały się bardziej samodzielne, zaczęły nosić spodnie, zrzucać gorsety , palić papierosy i właśnie malować usta na intensywne kolory.

"Kissing machine"
„Kissing machine”, maszyna do całowania do testowania trwałości pomadek 🙂 Max Factor

Potem już bogactwo pomadek tylko się zwiększało: zapachowe, bezzapachowe, pielęgnujące, zmieniające kolor, błyszczące, matowe. Wciąż jednak jej podstawowa forma sztyftu pozostaje niezmienna.

Opakowania do pomadek

Pomadki były pakowane w papier, karton, które pozwalały je przenosić i chronić, ale hitem okazała się metalowa tubka. Użycie metalu pozwoliło na opracowanie lepszych mechanizmów wypychania sztyftu z pojemnika i nadało gotowemu produktowi atrakcyjność, która ostatecznie sprawiła, że każda kobieta chciała mieć w torebce takie cacko.

Biżuteryjne opakowanie na pomadkę
Biżuteryjne opakowanie na pomadkę

Kiedy dokładnie pomadka została zamknięta w metalowej tubie nie jest wiadome. Raczej się tego nie dowiemy ponieważ od wieków wiele kobiet chroniło swoje usta kolorowymi sztyftami do ust w zimowych miesiącach w zimnym klimacie lub w miesiącach letnich w gorącym klimacie i jest prawdopodobne, że niektóre z nich były zamknięte w metalu. Po drugie, zamożne kobiety zamawiały jubilerskie opakowania do pomadek już wcześniej i przekłądały do nich produkty pakowane przez producenta w papier. Tańsze gotowe metalowe pudełka były również dostępne do kupienia w domach towarowych i innych punktach sprzedaży. Na pewno w latach 90 XIXw były oferowane w seryjnej sprzedaży wysuwane pomadki w metalowych pudełeczkach.

Wczesne, metalowe opakowanie pomadki
Wczesne, metalowe opakowanie pomadki, na wierzchu papierowa nalepka z nazwą.

Metale były bardzo tanie po I wojnie, więc owalna metalowa tubka była znakomitym rozwiązaniem. Pierwsze pomadki z obrotowym mechanizmem wysuwania pojawiły się około roku 1920. To wymusiło na producentach zastosowania okrągłego przekroju pomadki. I taki kształt, jest najbardziej popularny aż do dzisiaj, choć metal został zastąpiony plastikiem.

Wysuwana pomadka Bourjois
Wysuwana pomadka Bourjois

Dawne pomadki były niewielkie, ponieważ łatwo ulegały złamaniom. Co ciekawe, pomimo popularności szminek, próby wprowadzenia konturówki do ust, która była po prostu cieńszą dłuższą pomadką, zakończyły się klapą. Konturówka zyskała swoje miejsce w kosmetyczce dopiero w latach 60 ubiegłego wieku.

Tangee 1941
W 1941 r Tangee miała już kolorystykę w postaci 3 odcieni !
1933r reklama kosmetyków Bourjois
1933r reklama kosmetyków Bourjois

Pierwsze pomadki miały bardzo ograniczony zakres kolorów. Kolory były zresztą bardzo delikatne, mało intensywne. Zadaniem pomadki było wzmocnienie naturalnego koloru ust. W żadnym razie, żadna dama nie chciała by ktoś zauważył na jej wargach pomadkę.  Np. popularna firma Tangee w 1920r  proponowała pomadki w dwóch odcieniach: Natural red oraz Theatrical red – ” dla aktorów oraz tych, którzy upierają się przy intensywnym kolorze”. Teatr wymagał mocnego makijażu, z powodu słabego oświetlenia na scenie. Takie same wymagania stawiało przed makijażystami, dlatego mocny makijaż przeniósł się do kina a z kina na ulice.

Reklama z 1930 r Jean Patou
Reklama z 1930 r Jean Patou

Również aplikacja pomadki zmieniła się w ciągu tych wszystkich lat. W czasach gdy pomadki były lekko kolorowanymi mazidłami, bardzo popularna była metoda 3 palców. Panie odciskały palcem znak na środku warg- dwa na górnej i jeden na dolnej, potem rozetrzeć je na całe usta. W miarę jak pomadki stawały się coraz bardziej intensywne, coraz częściej sięgano po pędzelki aby namalować precyzyjny kształt. Modny kształt ust również bardzo zmieniał się w przeciągu ostatniego stulecia, wydaje się że już wszystko było modne, ciekawe więc co nas czeka w przyszłości…

Aplikacja pomadki metodą 3 dotknięć
Aplikacja pomadki metodą 3 dotknięć

Wydaje się, że w przyszłości powinniśmy mieć powrót do naturalnych składników i opakowań, w miarę jak rośnie świadomość zdrowotna i ekologiczna. Na pewno wyjdzie nam to na zdrowie 🙂

PS. słowo „szminka” pochodzi od niemieckiego die Schminke, które oznacza makijaż.

Koreańska pielęgnacja i co ja o tym sądzę?

Zauważyłam,  że moje klientki popadają ostatnio w znaczne skrajności. Z jednej strony niesamowicie popularna stała się pielęgnacja urody w stylu koreańskim wraz z bardzo skomplikowanymi rytuałami obejmującymi wieloetapowe oczyszczanie twarzy i nakładanie kolejnych warstw produktów. Z drugiej strony wiele z moich klientek hołduje zasadzie minimalizmu i płyn micelarny oraz krem do twarzy to jedyne kosmetyki pielęgnujące, które mają na półce.  Czy warto więc poświęcać mnóstwo czasu i kupować masę kosmetyków aby stosować koreańskie rytuały ?

Zauważyłam, że wieloetapowe oczyszczanie twarzy stało się bardzo popularne wśród makijażystek –youtuberek czy gwiazd instagrama. Nieszczególnie mnie to dziwi, ponieważ stosują one bardzo ciężki, trwały, wodoodporny makijaż. Jednorazowo taki makijaż nic złego skórze nie zrobi, natomiast już po kilku dniach stosowania zaczynają się pojawiać krostki i wypryski. Ten makijaż zapycha pory a dodatkowo bardzo trudno go zmyć ze skóry, więc intensywne oczyszczanie jak najbardziej ma swoje uzasadnienie. Jeżeli  Wy używacie do makijażu kosmetyków mineralnych, tak jak ja, to możecie nie czuć potrzeby aż tak silnego oczyszczania. Co więcej, tak silne oczyszczanie, na dłuższą metę może podrażniać skórę. Jednak jeżeli macie na sobie zastygający, trwały makijaż, to warto poświęcić więcej czasu na jego usunięcie. Cały koreański rytuał ma wiele etapów:

  1. Zaczyna się od zmycia makijażu oczy i ust za pomocą wacików i olejku lub płynu do demakijażu. Zmycie oczu przed umyciem reszty twarzy ma sens, natomiast zmycie ust nie bardzo. Oczy są bardzo delikatne, więc często musimy zastosować do nich inne kosmetyki niż do reszty twarzy. Musimy poświęcić na nie więcej czasu aby makijaż się rozpuścił i aby udało się go zdjąć bez pocierania skóry . No i aby nam to wszystko nie wpadło do gałki ocznej, konieczna jest większa uwaga. Dlatego warto oczy umyć osobno.  Osobne zmywanie ust jest bez sensu, ponieważ w następnym kroku, całą twarz, również usta i tak będziemy:
  2. Myć olejkiem. Jest to o tyle sensowne, że olejek rozpuszcza zarówno makijaż jak i sebum. Dla suchej, dojrzałej skóry, nałożenie olejku i delikatny masaż twarzy jest niesamowicie kojące i relaksujące. Zwłaszcza jeżeli użyjecie olejku, który lubicie, który jest dobrze tolerowany przez waszą  skórę. Wcale nie musi to być specjalny koreański olejek do mycia, możecie użyć olejku, którego używacie do pielęgnacji twarzy. Ja uwielbiam olejek Marula, bo po nim moja skóra robi się momentalnie miększa i delikatniejsza, znikają zaczerwienienia i podrażnienia. Może to być obojętnie jaki olejek, który lubicie i który was nie podrażnia. Szczerze mówiąc, ten krok uważam za wyłącznie etap przyjemnościowy, relaksujący i niewiele wnoszący do oczyszczania.  Jeżeli bowiem zostawimy olejek czy jego resztki, wraz z rozpuszczonym makijażem na twarzy, to efekt będzie podobny jakbyśmy wcale nie zmywały makijażu. Poza tym żel w następnym kroku i tak zmyje z nas wszelkie zanieczyszczenia. Jedyną ewentualną korzyścią jaką widzę z tego etapu, jest delikatny masaż twarzy, który chcąc nie chąc, wykonasz rozprowadzając olejek. No chyba, że macie na sobie bardzo trwałe, wodoodporne kosmetyki, wówczas ich usunięcie może wymagać również tego etapu.  Olejek nie ma szans zadziałać pielęgnująco, bowiem już w następnym kroku:Koreańskie oczyszczanie twarzy
  3. Zmywamy twarz wodą, żelem lub pianką do demakijażu i zazwyczaj szczoteczką do twarzy. Żel, który zawiera głównie łagodne detergenty doskonale poradzi sobie z makijażem, jak i sebum czy resztkami olejku, pod warunkiem że dacie mu na to chwilę czasu. Nie wystarczy nałożyć, spłukać i już. Trzeba tym żelem chwilę skórę pomasować aby dokładnie usunąć wszelkie zanieczyszczenia. Potem trzeba go dokładnie z twarzy spłukać. Koreanki stosują w tym momencie metodę 100 chluśnięć zimną wodą 🙂 Oczywiście twarz trzeba dokładnie spłukać, ale zimną wodę odradzam. Zimna woda może spowodować, że popękają naczynka, to będzie bardzo trudno naprawić. Najlepsza temperatura wody jest zbliżona do temperatury ciała, co odczuwamy jako lekko ciepłą. Szczotka, myjka silikonowa, myjka z tkaniny ma tu raczej znaczenie jako bardzo delikatny peeling, co zresztą jest zalecane w kolejnym kroku jako:
  4. Codzienny peeling twarzy. Musicie wiedzieć, że koreanki, tak jak inne przedstawicielki żółtej rasy, mają nieco inną skórę niż my w Europie. Grubszą, ciemniejszą, mniej narażoną na podrażnienia i popękane naczynka. Poza tym azjatyckie peelingi do mycia są bardzo, bardzo delikatne. Coś na pograniczu proszku i żelu. Dlatego można stosować je codziennie. Jeżeli wy używacie normalnych peelingów, to odradzam ich codzienne stosowanie. Są zbyt silne. Jeżeli w poprzednim kroku użyłyście szczoteczki do demakijażu czy silikonowego płatka, to jest to wystarczający peeling na codzienne potrzeby.
  5. Nałożenie toniku. Ten krok, choć niepozorny i często pomijany, jest jednak bardzo ważny. Byłam ostatnio w Rossmanie i w całym sklepie znalazłam zaledwie 2 toniki nawilżające ! To oznacza, że klientki przestały ich używać. Nie róbcie tego ! Wróćcie do stosowania toników ! Wasza skóra po demakijażu ma PH zasadowe, bardzo dla niej niekorzystne. Tonik to przywrócenie właściwego PH, pierwsza porcja nawilżenia, usunięcie resztek kosmetyków do demakijażu. Jest konieczny dla zdrowej, pięknej skóry.Maseczki do twarzy
  6.  To kroki podczas których Koreanki nakładają kolejne warstwy kosmetyków pielęgnujących. Są to różnego typu płyny, tzn. esencje oraz serum, maseczki i kremy. Tu mam taką uwagę: kosmetyki pielęgnacyjne w Azji mają bardzo lekką, wodnistą formułę. Azjatki uwielbiają wszelkiego rodzaju toniki, żele, lotiony. Jest to spowodowane inną kulturą, ale także gorącym i parnym klimatem w wielu miejscach. Nikt nie ma ochoty na ciężki krem w temperaturze +35 oC i wilgotności 90 %. W związku z tym aby dostarczyć skórze składniki w odpowiedniej ilości, oraz stworzyć na niej ochronną warstewkę, muszą nałożyć sporo produktów. Nakładanie kilku cieniutkich warstw sprawia, że wchłaniają się nawet w warunkach, w których normalnie wszystko spływa z twarzy. Jeżeli będziecie próbować tego z naszymi europejskimi kosmetykami, jest spora szansa, że ją zanadto obciążycie i pojawią się wypryski. Natomiast warto skopiować od Koreanek sposób nakładania kremów, czyli klepanie twarzy. Wklepywanie poprawia mikrokrążenie, działa jak masaż, pomaga kosmetykom lepiej się wchłonąć. Działa też jak relaksujący masaż, jest bardzo przyjemne.
  7. Ostatnim krokiem jest nałożenie kremu przeciwsłonecznego i Koreanki stosują bardzo wysokie filtry SPF. Azjatki mają wielki kompleks ciemnej skóry i wszystkie chciałyby się jak najbardziej wybielić. My choć mamy cery jasne z natury i często chciałybyśmy je przyciemnić, to jednak powinnyśmy stosować filtry przeciwsłoneczne, ponieważ jest to najskuteczniejsza pielęgnacja przeciwstarzeniowa. Co prawda w Polsce nie ma  tak dużego nasłonecznienia, często wręcz słońca nam brakuje. Bo choć nadmiar słońca niszczy skórę, to jednak trochę jest nam również potrzebne dla zdrowia. Dlatego moim zdaniem, tak jak we wszystkim, również w pielęgnacji przeciwsłonecznej nie warto przesadzać w żadną stronę. W okresie od października do marca jest tak mało słońca i jest ono tak nisko, że wystarczy nam filtr SPF 15-20. Taką ochronę daje zwykły podkład mineralny. Oczywiście jeżeli jedziesz na narty, stosujesz kurację kwasami czy retinolem- koniecznie musisz zastosować większe filtry. Od kwietnia do września, warto wzmocnić tą ochronę wyższym filtrem SPF 30 czy nawet SPF 50 w zależności od rodzaju skóry i długości przebywania na słońcu. Koreanki na punkcie jasnej cery mają wręcz fobie: nakładają filtry przeciwsłoneczne co kilka godzin, montują w samochodach i domach szyby całkowicie odbijające światło, czas na plaży spędzają w kominiarkach… Przy takim postępowaniu nam groziłby bardzo poważny deficyt witaminy D, ale właśni ochrona przeciwsłoneczna jest jednym z tych czynników, które pozwalają im zachować długo piękną skórę. Drugim czynnikiem jest…. gruba podskórna tkanka tłuszczowa, która zanika z wiekiem i powoduje opadanie skóry. Im grubsza ta tkanka, tym więcej zostanie jej na stare lata. Przemyśl tą sprawę, jeżeli jesteś po czterdziestce i ciągle masz rozmiar XS 😉

Podsumowując: w kosmetyce nie zawsze działa reguła,że im więcej tym lepiej. Jeżeli twoja skóra jest promienna, gładka, elastyczna, nie masz wyprysków, przebarwień. Jeżeli nie jest ściągnięta, podrażniona, nie piecze, nie swędzi, czyli słowem : jest Ci w niej dobrze, to znaczy że twoja pielęgnacja jest jak najbardziej w porządku i nie potrzebujesz nic zmieniać. Jeżeli  jednak nie jest do końca idealnie, może warto zainspirować się rytuałami koreańskimi?

Domowa kuracja kwasami – tylko jesienią.

Listopad i grudzień to najlepszy czas na przeprowadzenie intensywnych kuracji odmładzających. To czego w jesieni nie lubimy, czyli brak światła, stwarza idealne warunki do kuracji kwasami. Działanie kwasów polega na uszkodzeniu martwej części naskórka, co powoduje jego złuszczanie. Czasem to złuszczenie jest mocno głębokie, przez co często takie zabiegi określa się mianem peelingu chemicznego.  Skóra po kuracji kwasami regeneruje się, odnawia, odmładza. Jest jaśniejsza, nawilżona, przebarwienia się rozjaśniają a  drobne zmarszczki znikają. Zabiegi kwasami są polecane również dla cery trądzikowej z wypryskami i przebarwieniami. Tak intensywnego zabiegu nie można samemu wykonywać w domu. Nie mając wiedzy na temat kwasów, można się po prostu poparzyć. Dlatego na intensywny peeling kwasami lepiej wybrać się do doświadczonej kosmetyczki, a najlepiej do lekarza dermatologa. Warto też zarezerwować sobie kilka dni urlopu na taki zabieg, ponieważ bezpośrednio po zabiegu wygląda się raczej kiepsko. Skóra schodzi płatami, odsłonięty naskórek jest mocno zaczerwieniony i podrażniony.

Można natomiast w domu przeprowadzić mniej intensywną i bezpieczną kurację za pomocą cytryny lub innego owocu cytrusowego.

Cytrynowa maseczka
Cytrynowa maseczka

Cytryna zawiera mnóstwo składników odżywczych, masę witamin i mikroelementów oraz to co nas najbardziej interesuje: kwas cytrynowy. Inne cytrusy zawierają go nieco mniej. Jest on zaliczany do kwasów AHA, które mówiąc najprościej rozpuszczają komórki naskórka. Gdy rozpuścimy część martwej warstwy rogowej naskórka, odsłonią się warstwy młodsze, świeższe, jaśniejsze. Co więcej, naskórek podczas regeneracji wzmocni się, odrośnie jego grubsza warstwa, będzie lepiej nawilżony i wygładzony. Ponieważ podczas kuracji skóra jest wrażliwa a naskórek cieńszy niż zazwyczaj, odradza się naświetlanie skóry na słońcu czy w solarium. Promieniowanie UV może w tym momencie przyczynić się do powstawania na skórze trwałych przebarwień. Jak więc przeprowadzić domową kurację cytryną ? Trzeba zachować ostrożność ponieważ cytryna jest bardzo kwaśna. Jej kwasowość może się bardzo różnić pomiędzy poszczególnymi owocami, nigdy nie jesteśmy do końca pewni jak konkretny owoc zadziała na naszą skórę. Z tego powodu nie należy czystego soku z cytryny nakładać na twarz. Dobrze jest go wymieszać z substancją, która  obniży kwasowość i dostarczy skórze dodatkowych substancji odżywczych. Ponieważ skóry też są różne, mniej lub bardzie odporne, najlepiej jest rozpocząć kurację od najmniejszego stężenia soku z cytryny i kolejnych zabiegać zwiększać jego ilość, jeżeli skóra reaguje dobrze. Dobrze jest przeprowadzić kilka zabiegów w odstępach minimum 2 dniowych.  Maseczki należy trzymać na twarzy ok. 5 min. Jeżeli szczypie to spłukać wcześniej. I uwaga, bardzo ważna rzecz : koniecznie należy wykonać próbę alergiczną 24 godziny przed maseczką, na przedramieniu ! Wiele osób jest uczulonych na owoce, zwłaszcza cytrusowe. I pamiętajcie: po kwasach nie wolno wychodzić na słońce, więc najbezpieczniej takie kuracje robić tylko w listopadzie i grudniu.  Nie wolno również nakładać maseczek na okolice oczu i powieki ! Można je natomiast zastosować na całe ciało a także włosy. A oto propozycje maseczek:

Maseczka z miodu do włosów
Maseczka z miodu i cytryny

Miód i cytryna: 3 łyżeczki miodu wymieszać z 1 łyżeczką cytryny, miód ma silne właściwości antybakteryjne, antygrzybiczne. Doskonale sprawdza się na tłustej cerze, którą oczyszcza z grudek i zaskórników.

Awokado + cytryna: zmiksować miąsz z awokado (3 łyżeczki) i 1 łyżeczkę soku z cytryny. Awokado zawiera olejek, który świetnie odżywia i regeneruje dojrzałą, suchą skórę.

Ogórek też jest dobrym dodatkiem do cytryny
Ogórek też jest dobrym dodatkiem do cytryny

Świeży ogórek + cytryna: ogórek obrać ze skórki, zmiksować z sokiem z cytryny. Maseczka świetnie się sprawdzi na skórze tłustej, którą odświeża, ściąga pory, tonizuje.

Płatki owsiane z cytryną: suche płatki należy zmiksować w blenderze i dodać sok z cytryny +

Jogurtowa maseczka z cytryną
Jogurtowa maseczka z cytryną

dodatkowy składnik. Ponieważ mieszanina samych płatków i cytryny miałaby zbyt wysoką kwasowość, należy zastosować dodatkowy składnik, który ją dodatkowo obniży. Może to być żółtko, miód, tłuste mleko, oliwa z oliwek, olejek jaki lubisz, np. ze słodkich migdałów. Papkę nakłada się na twarz, a później usuwa kolistymi ruchami, wykonując przy okazji delikatny peeling. Taką papkę możesz użyć do codziennego, porannego oczyszczania twarzy.

Najważniejsze w całej kuracji  jest nie krzywić się po cytrynie, bo najlepszym kosmetykiem wszechczasów jest uśmiech 🙂

PS. A tutaj spis substancji aktywnych kosmetycznie zawartych w cytrynach: glukoza, fruktoza, sacharoza (cukry), aminokwasy, potas, sód, magnez, wapń, fosfor, żelazo i jod (sole mineralne), kwas cytrynowy, (kwasy organiczne), witaminy C, B1, B2, prowitamina A, biotyna, kwas foliowy, ryboflawina, niacyna; rutyna (flawonoid) i równie ważne: olejki eteryczne poprawiające samopoczucie.

Włosek taki mały a problem taki wielki !

Wrastające po depilacji włosy, to dla wielu osób prawdziwe utrapienie. Pojawiają się stany zapalne, ropa, bolesność, zgrubienia, zaczerwienienia i przebarwienia skóry, które goją się długimi miesiącami. Zresztą często problem staje się o wiele poważniejszy. Wrastający włos prowadzi do poważnych powikłań medycznych i kończy się brzydką, dużą dziurą w skórze, antybiotykoterapią a następnie brzydką blizną.

Wrastające włoski, to problem, który ma 3 odmiany, a czasem stanowi ich połączenie:

  1. Widoczny włosek, który rośnie poziomo pod skórą. Nie ma stanu zapalnego, a włosek jest widoczny przez skórę.  Osłabione depilacją włoski, rosną cieńsze i delikatniejsze. Gdy są zbyt słabe by przebić się przez naskórek to rosną właśnie w ten sposób. Taki stan rzeczy występuje najczęściej u osób korzystających z depilatora, wosku czy pasty cukrowej. Jest to najprostszy do rozwiązania problem. Wystarczy sterylna igiełka i włosek łatwo można „wyskubać „ spod naskórka. Aby zapobiec wrastaniu włosków w przyszłości, należy zadbać o to by naskórek był maksymalnie miękki i elastyczny. Trzeba więc regularnie robić peeling depilowanej skóry oraz porządnie ją nawilżać. Zwiększamy wówczas szanse, nawet tych delikatnych, cienkich włosków na wydostanie się na powierzchnię.
  2. Większym problemem jest wrastanie włosków w głąb skóry. Włos często w ogóle nie jest widoczny na powierzchni skóry, nie ma możliwości złapania go pęsetą czy igłą i wyciągnięcia. Pojawia się natomiast czerwona gula, czasem sporych rozmiarów i mijają całe miesiące zanim zniknie a włosek wyjdzie na powierzchnię. Potem zostaje przebarwienie, które również znika po paru miesiącach. Jest to niezakażony stan zapalny wywołany właśnie przez wrastanie włoska. Tego typu problemy pojawiają się zwykle po depilacji depilatorem, woskiem lub pastą cukrową. Jedną z przyczyn tego stanu, może być to, że osłabiony włosek nie mogąc przebić naskórka zagina się i zaczyna wrastać w głąb skóry właściwej. Inną przyczyną jest nieprawidłowa depilacja, gdy włos nie zostaje wyrwany, ale urywa się gdzieś na swojej długości. Rozciągnięty, urwany włos zwija się w sprężynkę i chowa pod skórą. Rosnąc zaczyna głęboko wrastać w skórę właściwą, ponieważ właśnie jest skręcony. Co zrobić z takimi włoskami? Szczerze mówiąc, gdy już wrastają, nie za wiele da się zrobić. Podobno pomaga rozgrzewanie tego miejsca oraz  tak jak pisałam powyżej, depilacja i nawilżanie, ale tak naprawdę to nasza skóra musi sama się z tym problemem uporać. Musimy zadbać o to by zminimalizować ryzyko rwania się włosków podczas depilacji.  Trzeba więc skórę do depilacji wcześniej przygotować. Przygotowanie polega na zmiękczeniu, uelastycznieniu naskórka oraz rozluźnieniu mięśni włosa. Każdy włosek ma swój mięsień, który go „stroszy” gdy trzeba, rozluźnienie tych mięśni ułatwia depilację. Cóż więc innego możemy zrobić jak nie ponownie peeling i nawilżanie a do tego rozgrzanie skóry. Nowoczesne depilatory umożliwiają depilację pod wodą, to pomaga w rozluźnieniu mięśni, ułatwia depilację i czyni ją mniej bolesną. Można też zrobić na skórę okład z ciepłego ręcznika czy kompresu przed depilacją. Wówczas pory są otwarte, mięśnie trzymające włoski rozluźnione, naskórek miękki i sprężysty i depilacja powinna przebiec bezproblemowo.
  3. Kolejnym pojawiającym się problemem, często w powiązaniu z wrastającymi włoskami są ropne zapalenia skóry w postaci wyprysków czy nacieków ropnych. Jest to oznaka zakażenia bakteryjnego. Jeżeli naciek jest spory, bolesny, nabrzmiały należy skonsultować się z lekarzem i zastosować antybiotyki. Takie zakażenia czasem mogą przekształcić się w nieprzyjemne wrzody. Jeżeli problem jest niewielki, można poradzić sobie samodzielne stosując środki mające działanie przeciwbakteryjne, np. olejek T-tree, miód manuka, olej laurowy. Są też dostępne bez recepty maści z antybiotykiem na typowe zakażenia, np. Tribiotic. Takie powikłania pojawiają się przy wszelkich rodzajach depilacji, ale najczęściej przy goleniu maszynką do golenia. Maszynka nie tylko usuwa włosy, ale też powoduje niewielkie uszkodzenia naskórka, łatwo też o skaleczenia i droga do zakażenia otwarta. Dlatego podczas depilacji i po depilacji należy zachować bezwzględną higienę. Zarówno skóra jak i sprzęt powinny być odkażone.

 

Reasumując, jak powinna wyglądać depilacja, aby uniknąć kłopotów? Przedstawiam plan krok po kroku:

  1. Dzień przed: porządny peeling skóry i dobry balsam/ krem nawilżający
  2. Przygotowanie sprzętu: depilatory, maszynki do golenia odkazić środkami antybakteryjnymi lub spirytusem. Maszynkę najlepiej używać jednorazową i robić to jednorazowo. Przygotować czysty ręcznik, można wziąć papierowy, kuchenny. Głowicę depilatorów świetlnych IPL też należy przemyć tak jak zaleca producent. Wosk czy pasta cukrowa muszą być świeże i niezanieczyszczone, tak samo paski do depilacji.
  3. Rozgrzać skórę, kompresem, ciepłą wodą czy masażem.
  4. Przetrzeć skórę środkiem dezynfekującym/ żelem/ spirytusem.
  5. Usunąć włoski.
  6. Po depilacji nie trzeba koniecznie jeszcze raz dezynfekować skóry.Jeżeli poczekasz ok. 10min z dotykaniem depilowanej powierzchni, w tym czasie wszelkie ranki się zamkną i będą odporne na zakażenie. Jeżeli natomiast musisz się natychmiast ubrać, gdzieś iść, posmarować się czymś czy wejść do wody, no to konieczna jest powtórna dezynfekcja aby zamknąć drogę bakteriom. Możesz w tym celu użyć ałunu (takiego jak w dezodorancie ałunowym). On momentalnie hamuje krwawienie i delikatnie dezynfekuje ranki.
  7. Po depilacji: częste peelingi i nawilżanie.

Trochę to skomplikowane, ale i problem u niektórych osób jest bardzo poważny. Niestety  nie ma  metody, która  w 100% pozwoliłaby uniknąć wrastania włosów. Są osoby, u których włosy mają tendencję do wrastania i wywoływania silnych stanów zapalnych nawet rosnąc Naturalnie, tzn. bez depilacji L To bardzo nieprzyjemne i jeżeli stan jest poważny, to takie osoby mogą rozważyć  trwałe usunięcie włosów za pomocą lasera. Laser nieodwracalnie niszczy cebulki włosowe, więc włosek przestaje odrastać i wrastać w skórę oczywiście.

Depilacja światłem IPL: hit czy kit ?

Zazwyczaj latem w pełni uświadamiamy sobie problem depilacji i szukamy najszybszych, najskuteczniejszych i najmniej bolesnych metod na usunięcie zbędnego owłosienia. Obecnie najmodniejszą metodą jest domowa depilacja światłem IPL. Jednocześnie urządzenia do niej są dość drogie, więc wiele z Was pewnie zastanawia się czy warto.

Jak to działa ?

Urządzenie do depilacji emituje silne światło. Światło jest pochłaniane w większym stopniu niż jasna skóra naokoło niego. Światło jest zamieniane w ciepło, więc włosek silnie się rozgrzewa, mimo że skóra naokoło pozostaje chłodna. Rozgrzany włosek niszczy zawiązek włoska, co sprawia że odrasta on dużo później.

Dla kogo ?

Depilator IPL
Depilator IPL

Już z zasady działania urządzenia zorientowałyście się, że urządzenie tym lepiej działa im ciemniejsze włosy i im jaśniejsza skóra naokoło nich. Jest kiepskie do włosów rudych, natomiast nie działa, lub bardzo słabo na włosach blond i siwych. Również osoby o dużej ilości znamion, przebarwień, tzn. pieprzyków na ciele, będą miały problem przy tego typu depilacji. Ciemne znamię również  pochłania dużo światła i silnie się nagrzewa. To może spowodować oparzenie, a poza tym nie należy drażnić znamion, które mogą się przekształcić w coś gorszego. Jest na to prosty sposób- wystarczy znamiona zamalować białą kredką czy jasnym korektorem. Wówczas światło się od nich odbije i nie będzie problemu. Ale oczywiście, sensowność takiego rozwiązania zależy od ilości znamion czy piegów. Depilatory IPL nie nadają się dla osób ciemnoskórych.

Jakie miejsca możesz depilować ? Kto może używać depilatorów IPL ?

Prawie wszystkie ! Nie należy depilować okolic oczu ponieważ silne światło może uszkodzić oczy. Również wszędzie gdzie skóra jest ciemna, depilacja nie jest zalecana, ponieważ mogą wystąpić skutki uboczne, są to okolice genitaliów i odbytu. Mężczyźni nie mogą depilować w ten sposób moszny. Nie wolno depilować owłosionych znamion, miejsc gdzie są tatuaże (chyba że je zamalujesz na biało). Depilatory IPL nie powinny być używane przez kobiety w ciąży. Mogą ich używać mężczyźni, natomiast muszą oni dłużej poczekać na rezultaty, ponieważ ich włosy są z reguły grubsze i ciemniejsze.

Jak wygląda depilacja IPL ?

Rezultaty depilacją światłem IPL
Rezultaty depilacją światłem IPL są coraz lepsze w czasie.

Najpierw należy … ogolić zwykłą maszynką depilowaną okolicę. Włoski nie powinny wystawać ponad powierzchnie skóry. Światło jest tak silne, że i tak dotrze do włosa, natomiast wystające włoski nagrzewają się i parzą skórę, powodując nieprzyjemne uczucie. Depilacja IPL nie działa natychmiastowo z różnych względów: potrzeba kilku razy żeby zniszczyć cebulkę, włosy są w różnej fazie wzrostu itp. Dlatego żeby osiągnąć efekty trzeba ją powtarzać. Efekty z reguły zobaczysz dopiero po 3-4 zabiegach. Producenci zalecają różne czasy przerwy pomiędzy zabiegami, zazwyczaj przy pierwszych razach jest to tydzień- dwa tygodnie. Gdy włosy przestaną szybko odrastać, wystarczy 1 zabieg miesięcznie by utrzymać gładką skórę. Depilacja IPL to nie laser, nie niszczy mieszka włosowego, ale producenci zapewniają że po jakimś czasie włosy przestaną w ogóle odrastać. Dlatego nie należy używać depilatorów IPL w okolicy w której kiedyś chcesz mieć jeszcze włosy ! Nie daj się nabrać, gdy na różnych aukcjach sprzedawcy opisują urządzenia IPL jako depilatory laserowe. Prawdziwy laser do depilacji kosztuje co najmniej kilkanaście tysięcy zł. Poza tym laser nie jest bezpieczny do użytku domowego- można go używać tylko po przeszkoleniu.

Cały zabieg trwa szybko, lampa szybciutko się nagrzewa i błyska raz po raz. Jest bezpieczny- lampy mają czujniki i błyskają tylko gdy stykają się ze skórą. Mają również czujniki koloru skóry- nie można ich użyć na zbyt ciemnej skórze. Dobrze jest do zabiegu zaopatrzyć się w białą kredkę kosmetyczną- do zamalowywania pieprzyków, oraz zaznaczania, które obszary już naświetliliśmy.

Zabieg jest całkowicie bezbolesny, jeżeli włosy są dokładnie usunięte maszynką. W miejscach gdzie włosy są grube, gęste i ciemne, możesz odczuć ciepło, ale nie jest to szczególnie nieprzyjemne.

depilacja IPL a depilacja laserem
Różnica w działaniu światła IPL- które niszczy tylko zawiązek włoska a laserem, który niszczy mieszek włosowy.

Po pierwszym razie… możesz nie odczuć różnicy, ponieważ włosy odrastają jak zwykle. Różnicę można zauważyć dopiero po 3-4 razach, czyli realnie dopiero po 3-4 tygodniach. Dobrze jest też zaopatrzyć się w dobry peeling do ciała i balsam nawilżający. Odrastające włoski bardzo swędzą (szczególnie w niektórych okolicach) i peeling oraz nawilżanie przynosi wielką ulgę.

Skutki uboczne

Zazwyczaj po takiej depilacji skóra może być przesuszona. Jeżeli nie przestrzegasz zasad tj. golenie, zasłanianie znamion możesz zafundować sobie podrażnienia a nawet poparzenia. Skutki uboczne mogą się też pojawić gdy naświetlasz jedno miejsce więcej niż raz lub zbyt często stosujesz zabiegi.

Jeżeli chodzi o wrastanie włosków to zdania są podzielone. Oczywiście producenci obiecują zmniejszone wrastanie włosków  i rzeczywiście depilacja IPL zmniejsza ilość wrastających włosków. Wrastanie ma wiele przyczyn i ten rodzaj depilacji likwiduje niektóre:

  • osłabione depilacją włoski odrastają zbyt cieńkie i słabe by przebić naskórek – tutaj depilacja IPL niewiele pomaga, nadal tak się dzieje. Pomóc natomiast może regularny peeling i nawilżanie.
  • włoski podczas depilacji woskiem czy depilatorem, zamiast zostać wyrwane, urywają się przy skórze, zwijają w sprężynkę i chowają pod skórą. Takie włoski odrastając nie rosną prosto, tylko właśnie jak sprężynka kręcą pod skórą, często bardzo głęboko, wywołują stan zapalny i przebarwienia. To depilacja IPL pomaga, ponieważ nie ma etapu „wyrywania włosa” podczas którego mógłby się on urwać.
  • otwarte ranki po depilacji woskiem, depilatorem, a także otarcia naskórka spowodowane goleniem zastają zakażone, wywołując niewielki stan zapalny. Mieszki włosowe wówczas grubieją i twardnieją a włos nie może wydostać się na powierzchnię skóry. Objawy jak wyżej: stan zapalny i przebarwienia. Depilacja IPL tutaj trochę pomaga, ponieważ silne światło i temperatura dezynfekują okolice włoska. Natomiast zawsze trzeba pamiętać o zachowaniu higieny podczas depilacji. Sterylizacji narzędzi i skóry.

Podsumowując

Depilacja IPL to świetna metoda: bezbolesna, dająca trwałe bardzo dobre rezultaty. Nie należy nastawiać się jednak na szybkie efekty a na wykonanie serii zabiegów, które przyniosą efekty w przeciągu miesiąca- dwóch. Kiepsko nadaje się na urlop ponieważ opalona skóra jest ciemniejsza, a po naświetlaniu nie wolno się opalać. Nie jest więc to metoda „ostatniej szansy” przed urlopem a raczej do regularnego stosowania przez cały rok.

Witamina C, ważna i w diecie i w kosmetyce.

 

Dzika róża
Dzika róża- naturalne źródło witaminy C

Witamina C to jedna z najbardziej znanych witamin. Każdy z nas wie jak wielka jest jej rola w zachowaniu zdrowia naszego organizmu.

Witamina C w diecie

Zazwyczaj przypominamy sobie o niej podczas przeziębienia, ponieważ jak wieść gminna niesie pomaga w szybszym wyleczeniu niewielkich infekcji. Czy wiesz jednak, że żadne badania nie potwierdziły pozytywnego wpływu przyjmowania witaminy C na długość infekcji. Przyjmowanie więc suplementów witaminy C raczej nie ma sensu. Za to jedzenie owoców jest zawsze bardzo korzystne dla zdrowia. Witamina C działa w naszym organiźmie na wiele sposobów: poprawia pracę układu krążenia, zapewnia prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, wykazuje działanie bakteriobójcze a także działa przeciwnowotworowo. Niestety wit. C nie jest w stanie wyleczyć nikogo z nowotworu. Jej działanie polega na niszczeniu wolnych rodników, które są odpowiedzialne za powstawanie niektórych typów nowotworów, ale także za przedwczesne starzenie się. Walka z wolnymi rodnikami jest szczególnie ważna dla osób, które żyją w smogu lub palą papierosy.

Czarna porzeczka
Czarna porzeczka to prawdziwa bomba witaminowa.

Obie te substancje dostarczają naszemu organizmowi potężną dawkę zabójczych wolnych rodników. Wit. C uczestniczy też w procesie syntezy kolagenu, który sprawia, że nasze stawy są elastyczne, dziąsła dobrze trzymają zęby, nie jesteśmy narażeni na cellulit i rozstępy. Warto więc zapewnić sobie odpowiednią podaż wit. C. Nie warto jednak inwestować w suplementy diety.  Badania wykazały jednoznacznie, że syntetyczna wit. C  nie wchłania się tak dobrze jak ta pozyskane z naturalnych produktów, a po drugie krócej utrzymuje się w organiźmie. W dzisiejszym świecie, gdy warzywa i owoce są dostępne przez cały rok, niedobory witaminy C występują naprawdę sporadycznie, ponieważ jest ona bardzo rozpowszechniona w pożywieniu. Wśród produktów, które zawierają wit. C, króluje owoc dzikiej róży, papryka, natka pietruszki, brukselka, jarmuż, truskawki, owoce cytrusowe.  Wystarczy więc dieta zawierająca owoce i warzywa, aby dostarczyć sobie odpowiednią ilość wit. C. Niestety witamina ta jest bardzo nietrwała, jej ilość w produkcie zmniejsza się wraz z gotowaniem, obieraniem ze skórki, suszeniem i inną obróbką. Z tego powodu dobrze jest jeść świeże owoce czy warzywa kilka razy dziennie.

Witamina C w kosmetyce

Czarna porzeczka
Czarna porzeczka to prawdziwa bomba witaminowa.

Witamina C jest jedną z najlepiej przebadanych w kosmetyce substancji. Jest też jedną z niewielu substancji, której działanie przeciwstarzeniowe zostało potwierdzone licznymi badaniami naukowymi. Zastosowanie tej witaminy w pielęgnacji cery przynosi korzyści wszelkim typom skóry, jest ona pod tym względem niezwykle uniwersalna.  jak już wspomniałam wcześniej, chroni ona nas przed wolnymi rodnikami, które atakują również skórę z zewnątrz, niszcząc i siejąc spustoszenie. Witamina C działa rozjaśniająco, regulując poziom wydzielanej przez skórę melaniny. Z jej pomocą pozbędziemy się przebarwień posłonecznych, plam wynikających ze starzenia się skóry ale także ciemnego zabarwienia plam potrądzikowych itp. Pomoże rozjaśnić naturalne piegi. Jej działanie rozświetlające wynika również z tego, że złuszcza ona delikatnie naskórek, dzięki czemu skóra jest gładsza, delikatniejsza, pełna blasku. Bardzo ważnym jej działaniem jest stymulacja produkcji kolagenu. Bez tej witaminy kolagen przestaje się wytwarzać co prowadzi do choroby zwanej szkorbutem. Niedostatek kolagenu w naszej skórze powoduje, niezależnie od wieku, utratę jej jędrności i sprężystości. Taka skóra zaczyna obwisać, tworzą się w niej głębokie zmarszczki i bruzdy, staje się bardzo cienka, jakby „papierowa”.

Krem rokitnikowy
Rokitnik to bardzo cenny owoc. Warto włączyc go nie tylko w kosmetykę, ale także w dietę.

Oczywiście kolagenu ubywa nam cały czas z wiekiem i jeżeli będziemy miały szczęście dożyć starości, to taka nas właśnie czeka przyszłość, ale często ten proces jest znacznie przyspieszony u młodych osób poprzez nadmierne opalanie się. Promienie UV na wiele sposobów niszczą naszą skórę, a jednym z nich jest niszczenie witaminy C. Dlatego nawet latem krem z witaminą C jest bardzo dobrym wyborem. Jednak z witaminą C w kosmetykach jest ten sam problem co w żywności- jest ona dosyć nietrwała. Dlatego niewiele kosmetyków ją zawiera, sprawia ona producentom wiele problemów. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie naturalnych kosmetyków z wyciągami z owoców, które są naturalnie w nią bogate. Można również z tych samych owoców czy warzyw, przygotowywać sobie domowe maseczki, które dostarczą naszej skórze tej cennej witaminy.

Witamina C lewoskrętna, prawoskrętna i inne mity

W internecie krążą różne mity na temat witaminy C, które aktualnie żyją własnym życiem. Najgroźniejszym z nich jest ten, że witamina C leczy raka. Przyjmowanie nawet dużych dawek witaminy C nie zaszkodzi twojemu zdrowiu (o ile masz zdrowe nerki), ale na pewno nie wyleczy raka. Absolutnie nie można rezygnować z leczenia nowotworu proponowanego przez normalną medycynę.  Kolejnym bardzo częstym mitem jest oferowanie tzw. lewoskrętnej witaminy C. Nie wdając się w teorie chemiczne, bo rodzajów skrętności jest kilka a oszuści nigdy nie mówią o który im chodzi, trzeba stwierdzić, że witamina C występuje zawsze w jednej formie. Nie warto więc przepłacać za witaminę, którą natura oferuje nam w tak pysznej i taniej formie.

Małe zmiany- duży efekt dla ekologii

Poniżej przedstawiam Wam kilka prostych rzeczy, które możecie zrobić by żyć bardziej ekologicznie. To proste rzeczy, nie wymagają wiele wysiłku a pglobalnie przynoszą mnóstwo korzyści.

  1. ekologiczne zakupy
    Zakupy ekologiczne

    Kupuj mądrze. Kupujemy za dużo rzeczy. Część z nich używamy raz, dwa razy a potem te rzeczy zalegają nam bezużytecznie w szafkach. Część z nich kupujemy w tak złej jakości, że bardzo szybko nadają się tylko na śmietnik. Kupowanie ekologiczne, to kupowanie wyłącznie rzeczy niezbędnych, ale w jak najlepszej jakości.  Chodzi o to, żebyśmy mogli te rzeczy używać długo, bo w ten sposób produkujemy mniej śmieci. Choć zajmuje to trochę czasu, to jednak najlepiej jest przed zakupami sporządzać listę potrzebnych produktów. Impulsywne zakupy, to najczęściej zakupy podczas których kupujemy rzeczy niepotrzebne oraz w zbyt dużej ilości. Najczęstszym impulsem do kupowania zbędnego plastiku są dla nas dzieci. Dzieciom nie potrafimy się oprzeć i kupujemy kolejną beznadziejną zabawkę, albo nadziewane plastikiem jajko, które zaraz wylądują w koszu. Jednak warto tłumaczyć im, że lepiej kupić jedną naprawdę wymarzoną zabawkę niż mnóstwo plastikowego badziewia, o którym zaraz zapomną. Mądre zakupy, to zakupy z własną, wielorazową torbą na zakupy. Przemyślmy również sprawę kupowania żywności- Polska przoduje wśród krajów, które marnują żywność. Czy na pewno zjemy tyle, ile kupiliśmy ? Czy musimy kupować na zapas? Wybierajmy też krajowe warzywa, owoce, ryby i inne produkty. Kupowanie lokalnych produktów to znaczne korzyści dla środowiska. Staraj się wybierać produkty, które zostały wyprodukowane z poszanowaniem środowiska naturalnego, odpowiednie oznaczenia znajdziesz na etykietach.

  2. Recykling
    Recykling daj rzeczom nowe życie

    Daj rzeczom drugie życie. No dobra, byłaś w sklepie, zapomniałaś torby wielorazowej i przyniosłaś do domu mnóstwo jednorazowych foliówek. Możesz je wykorzystać, np. jako worki na śmieci, w ten sposób szkoda dla środowiska będzie mniejsza. Wymiana z innymi ubrań, sprzedawanie niepotrzebnych rzeczy, zamiast wyrzucania, to wszystko są działania, które nie tylko są pro-ekologiczne, ale przyniosą Ci również korzyści finansowe. I znowu pole do popisu mają tutaj rodzice dzieci, które bardzo szybko rosną i często nie zdążą zniszczyć ubrań, zabawek, sprzętu sportowego a już trzeba wymienić go na nowy. Kto ma zdolności do majsterkowania, może je wspaniale wykorzystać i ze zbędnych rzeczy stworzyć coś nowego. Na przykład z kartonów, szmatek, sznurków, można robić fantastyczne zabawki dla zwierząt. Internet jest pełen inspiracji. Segregowanie śmieci, również pozwala wykorzystać surowce wtórne jeszcze raz, z wielkim pożytkiem dla środowiska.

  3. Ekologiczna żywność
    Ekologiczna żywność

    Nie wyrzucaj żywności. Staraj się w jak najmniejszym stopniu marnować żywność. Produkcja żywności wiąże się z ogromnym zniszczeniem środowiska naturalnego: zabieramy tereny siedliskowe dzikim zwierzętom i roślinom, wydzielamy mnóstwo dwutlenku węgla, opryskujemy środowisko chemią oraz zużywamy mnóstwo wody. Dlatego kupuj tylko tyle żywności ile jesteś w stanie zjeść. Jeżeli masz możliwość, załóż kompost aby tam przetwarzać resztki lub … załóż hodowlę drobiu. Hodowla drobiu jest teraz bardzo modna na zachodzie, ponieważ daje dwie korzyści: pozbywasz się resztek z kuchni i masz świeże, zdrowe jajka 🙂

  4. Temperatura
    Temperatura

    Troszeczkę chłodniej, troszeczkę cieplej. Komfort cieplny jest bardzo ważny dla każdego z nas, ale być może dasz radę przeżyć w mieszkaniu o 1 stopień chłodniejszym zimą lub o 1 stopień cieplejszym latem? Ogrzewanie domów, tak samo jak klimatyzacja, wiąże się z ogromnym kosztem do środowiska. Ogrzewanie gazem, drewnem czy węglem powoduje wydzielanie do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla oraz substancji smolistych powodujących smog. Wcale nie jest lepiej, jeżeli ogrzewasz swój dom prądem, lub też włączyłaś klimatyzację. W Polsce większość prądu pochodzi z elektrowni węglowych, więc używając prądu, tak naprawdę spalasz węgiel.

Bardzo sucha skóra- bardzo duży problem

Po wizycie w drogerii i obejrzeniu ogromnej liczby nawilżających  kremów, toników,lotionów, balsamów i wszelkiej innej maści kosmetyków nawilżających, możesz mieć wrażenie, że z suchą skórą można łatwo sobie poradzić. Nic bardziej mylnego. Sucha skóra może być ogromnym utrapieniem dla osób, które jej doświadczają.

Sucha skóra to dla niektórych problem przejściowy a dla innych trwały. Wysuszenie skóry ma  różne stopnie nasilenia:

  1. Ściągnięcie – jest to specyficzne uczucia, jakby ściągania, kurczenia się skóry,
  2. Szorstkość– niewystarczająca ilość wody w skórze powoduje, że naskórek wysycha szybciej niż powinien i staje się szorstki, nierówny. Skóra traci ładny kolor, powierzchniowa wysuszona warstwa naskórka nadaje jej szary odcień. Bardzo szybko skórę pokrywa siateczka maleńkich zmarszczek, które będą powiększać się z czasem.
  3. Pieczenie, swędzenie – popękany, wysuszony naskórek przestaje stanowić dla skóry odpowiednią barierę ochronną. Skóra o wiele szybciej się podrażnia. Jest bardziej podatna na zanieczyszczenia z powietrza, alergeny, podrażnienie wywołane działaniem słońca oraz na coraz szybsze wysychanie.
  4. Łuszczenie się – wysuszanie i pękanie naskórka, powoduje jego przyspieszone złuszczenie, co jest widoczne w postaci mniejszych czy większych białych płatków, lub przylegających do skóry suchych łusek.
Prawidłowa skóra
Prawidłowo nawilżona skóra, posiada w wystarczającej ilości czynniki nawilżające w skórze właściwej, oraz lipidy między komórkami naskórka. Wilgoć pozostaje wewnątrz.

Aby skóra była odpowiednio nawilżona, konieczne jest prawidłowe funkcjonowanie dwóch mechanizmów. Pierwszym są tzw. NMF (natural moisturising factors), które znajdują się w naskórku i skórze właściwej. Są to substancje, które wiążą duże ilości wody i tym samym utrzymują nawilżenie skóry. Są to: mocznik (urea), kwas mlekowy, inne sole i cukry. Są to substancje, które tak jak np.  żelatyna wchłaniają duże ilości wody, ale nie zapobiegają jej odparowaniu. Żeby woda nie wyparowywała szybko z naskórka konieczne jest działanie lipidów, czyli tłuszczy wytwarzanych przez skórę, które ograniczają parowanie. Jeżeli jeden z tych mechanizmów zawodzi, mamy do czynienia z suchą skórą.

Gdy brakuje w skórze NMF, wówczas nic nie zatrzymuje wody w skórze, więc jest ona sucha. Mechanizmy skóry starają się usilnie jak najbardziej ograniczyć parowanie i skóra produkuje coraz więcej sebub. To może się skończyć łojotokiem z jednoczesnym suchym, łuszczącym się naskórkiem.

Gdy natomiast sebum jest produkowane w zbyt małej ilości, bądź te jego skład jest niewłaściwy, wówczas nic nie stanowi bariery pomiędzy naskórkiem a środowiskiem zewnętrznym i skóra bardzo szybko wysycha. Staje się cienka, pergaminowa, matowa, pokryta siateczką zmarszczek. Ta sytuacja często dotyczy skóry narażonej na agresywne środki chemiczne, jak np. detergenty.

Niestety gdy coraz bardziej „dorastamy” oba te mechanizmy w naszej skórze zaczynają szwankować i z wiekiem skóra staje się coraz bardziej sucha.

Skóra sucha
Skóra sucha cierpi na brak czynników nawilżających oraz lipidów zapobiegających parowaniu. Cała wilgoć wyparowuje ze skóry.

Czynniki, które najczęściej powodują wysuszenie skóry to:

  1. Wilgotność zewnętrzna– bardzo suche powietrze w sposób oczywisty mocno wysusza skórę. W Polsce takie warunki występują podczas mrozu w zimę. Mroźne powietrze jest bardzo suche, do tego dochodzi suche, ogrzewane powietrze w pomieszczeniach i już mamy problemy. Bardzo suche powietrze występuje też w pomieszczeniach klimatyzowanych. Do czynników klimatycznychwysuszających skórę należy również promieniowanie UV.
  2. Wiek– niestety im jesteśmy starsze, tym nasza skóra staje się coraz bardziej sucha. Winę za to ponosi zmniejszone wydzielanie sebum oraz niedobór czynników nawilżających NMF wewnątrz skóry.
  3. Dieta/ odwodnienie– jeżeli jesteś odwodniona to w sposób zupełnie oczywisty twoja skóra również będzie przesuszona. Także niedobór pewnych składników odżywczych może zaburzyć delikatną równowagę twojej skóry.
  4. Leki/choroby– niektóre leki i choroby również mogą przyczyniać się do przesuszania skóry.
  5. Zewnętrzne środki drażniące/ wysuszające– problem z suchą skórą dłoni mają najczęściej osoby, które często stykają się z detergentami, środkami czyszczącymi, lub są zmuszone często myć dłonie- np. lekarze.
Jak sobie radzić z suchą skórą
Jak sobie radzić z suchą skórą

Możesz spróbować poradzić sobie z suchą skórą sama, jeżeli problem nie jest bardzo poważny.

Jak sobie radzić z suchą skórą:

  1. Wyeliminuj czynniki zewnętrzne: nawilżaj powietrze w domu, oszczędnie używaj klimatyzacji i ogrzewania. Równie oszczędnie należy korzystać ze słońca i solarium, które bardzo silnie wysusza naskórek. Unikaj gorących kąpieli i pamiętaj aby bezpośrednio po myciu od razu nawilżać ciało. Mimo, że wydaje się że woda powinna nawilżyć twoją skórę, niestety tak nie jest. Gdy woda odparowuje z powierzchni skóry porywa ze sobą również tą wilgoć, która znajdowała się w naskórku, co sprawia, że jest on jeszcze bardziej suchy. Dla osób o suchej skórze o wiele bardziej korzystny jest szybki prysznic niż wylegiwanie się w wannie pełnej bąbelków. Jeżeli jednak uwielbiasz kąpiel, dodaj do niej olejek zamiast pieniącego się płynu. Pamiętaj: wszystko co się pieni wysusza skórę !  Noś rękawiczki zawsze gdy to możliwe przy pracach domowych.
  2. Zmień dietę – pij sporo wody, herbatek ziołowych, zielonej herbaty. Musisz wziąść pod uwagę, że napoje takie jak kawa, piwo, napoje energetyczne itp. zwiększają diurezę, czyli jeszcze bardziej odwadniają organizm. Osobom z problemem suchej skóry często bardzo pomaga zwiększenie w diecie ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, a więc większa ilość olejów roślinnych. Bardzo dobry skład ma olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia oraz oliwa z oliwek. można też łykać kapsułki z olejem z ogórecznika czy też wiesiołka. Zimą świetnym uzupełnieniem diety jest tran, który zawiera mnóstwo składników pomagających utrzymać piękno i zdrowie.
  3. Używaj kosmetyków, które wyrównują braki czynników nawilżających oraz lipidów.  Kosmetyki przeznaczone do skóry suchej powinny być bardzo delikatne, ponieważ sucha skóra jest najczęściej podrażniona przez to, że jej bariera ochronna nie działa prawidłowo. Wybierając kosmetyki należy pamiętać o tym, aby do prania swoich ubrań również używać bardzo łagodnych detergentów czy płynów do płukania. Resztki tych środków chemicznych pozostają na ubraniach i mogą podrażniać suchą skórę. Jeżeli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne to bardzo skuteczne są kosmetyki zawierające mocznik (Urea). Pamiętacie pewnie, że jest to jeden z naturalnych czynników nawilżających znajdujących się w skórze. Dodatkowo, kosmetyki powinny zawierać lipidy, które zapobiegają wyparowywaniu wody z naskórka. W tej roli świetnie sprawdzają się różne naturalne olejki, ceramidy, lanolina (tłuszcz z wełny owczej). W kosmetykach tradycyjnych tą rolę wypełnia parafina lub wazelina, czyli tłuszcz pochodzący z przetwórstwa ropy naftowej. Ważną rzeczą jest dobranie odpowiedniego, bardzo łagodnego środka myjącego. Do twarzy najlepiej stosować delikatne mleczka czy płyny micelarne, natomiast do ciała oliwkowe, naturalne mydła lub żele do mycia oparte na betainie. Kosmetyki delikatne to takie, które mają prosty skład i jak najmniej składników takich jak środki zapachowe, barwniki i środki konserwujące. Wszystkie te składniki najczęściej odpowiadają za podrażnienia. Bardzo sucha skóra często się łuszczy, jeżeli nie jest podrażniona, można zastosować delikatny enzymatyczny peeling, aby pozbyć się łuszczącego naskórka. Trzeba z nim uważać, musi być bardzo delikatny. Należy unikać agresywnych, intensywnych peelingów.

Sucha skóra to nie tylko niewygoda i problem estetyczny, jest ona sklasyfikowana jako jednostka chorobowa ! Jeżeli masz duży, trwały  problem z suchą skórą- powinnaś się udać do dermatologa, który dokładnie zdiagnozuje problem i zaleci właściwą terapię.

Domowy tonik z octem

Tonik możesz tez przygotować z octu kupionego w sklepie lub przygotować ocet samodzielnie.

Tonik z zawartością octu przywraca skórze naturalne PH, nawilża, wygładza, usuwa przebarwienia i odmładza skórę. Powinnaś go używać, zwłaszcza jeżeli używasz do mycia twarzy naturalnego mydła, co zresztą bardzo Ci polecam.

Swoje działanie zawdzięcza zawartości kwasu octowego oraz kwasom AHA charakterystycznym dla owoców z których  go wykonano. Zawiera on również całe bogactwo witamin i minerałów zawartych w owocach z których go wykonano. Między innymi tak cenną dla skóry witaminę C.

Kwasy AHA działają na skórę silnie nawilżająco a w większych stężeniach złuszczają naskórek, wybielają przebarwienia i odmładzają skórę.

Tonik, który stosujemy na co dzień, nie powinien być zbyt intensywny, powinien przywrócić skórze prawidłowe PH, usunąć resztki środków myjących (mydła, żele, mleczka) i nawilżyć naskórek.

Receptura jest niezwykle prosta:

1 szklanka wody (destylowanej lub przegotowanej)

0,5 łyżeczki octu domowego z owoców lub jabłkowego ze sklepu

Taki tonik ma PH ok. 5,5 czyli idealne PH dla naszej skóry, jest delikatny ale wspaniale nawilżający. Ja taki tonik trzymam w buteleczce ze spryskiwaczem i spryskuję nim twarz oraz włosy, które też uwielbiają działanie octu. Można używać go do całego ciała, w tym stężeniu zapach octu jest niewyczuwalny. Kolor również nie ma znaczenia.

Teraz chwilka o składnikach: dobrze jest używać wody destylowanej, ponieważ jest ona pozbawiona wszelkich bakteriioraz związków mineralnych i nasz tonik po prostu jest dłużej przydatny do użycia. W wodzie wodociągowej, również mineralnej jest mnóstwo minerałów, które mogą zareagować z kwasami i po prostu pozbawić ich działania. Nie powinno się używać gazowanej wody mineralnej, ponieważ taka woda ma odczyn kwaśny, uzyskany tonik po dodaniu octu będzie miał wysoką kwasowość. Możesz natomiast użyć hydrolatu, wody kwiatowej, odpowiedniego do swojego typu cery.

Raz lub dwa razy w roku możesz zastosować intensywną kurację kwasami. Taka kuracja rozjaśni twoją cerę, zmniejszy przebarwienia, zmarszczki, nawilży ją i pobudzi do produkcji kolagenu. Ponieważ skóra potraktowana silnymi kwasami staje się bardziej podatna na słońce, powinnaś wybrać jak najciemniejsze miesiące roku: idealne na to są listopad i grudzień. Pomimo ciemności i tak będziesz musiała zabezpieczyć skórę kremem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym- minimum SPF 30 w trakcie kuracji i przez ok. tydzień później.

Przepis na silniejszy tonik jest taki sam jak na słabszy, trzeba tylko dodać więcej octu. Zwiększanie stężenia octu trzeba robić stopniowo, aby przyzwyczaić skórę. Cała kuracja powinna potrwać ok 10 dni a ocet powinien osiągnąć maksymalne stężenie 20%. Do takiej kuracji należy użyć ocet o jasnym kolorze (np. jabłkowy) aby nie zafarbował skóry.

Proponuję zacząć kurację od zrobienia toniku z 200ml wody destylowanej i 10ml (2 łyżeczki do herbaty) octu. Następnie co drugi dzień dolewać do niego 5ml octu (1 łyżeczkę) i dopełniać wodą do 200ml. W ten sposób w 9 dniu osiągniemy maksymalne stężenie 30ml octu w 200ml wody czyli 15%. Możesz zwiększyć to stężenie dolewając w dniu 7 i 9 po dwie łyżeczki octu.

Podczas takiej kuracji musisz się przygotować (głównie psychicznie 🙂 ) na swędzenie, łuszczenie się naskórka oraz wypryski. Jednak warto, bo niedogodności trwają kilka dni, a potem cera jest jak marzenie.

Mam nadzieję, że przekonałam Cię do samodzielnego przygotowania toniku octu.

Octowa płukanka do włosów- naturalny blask i miękkość

Oto kolejny odcinek o tym do czego możesz wykorzystać ocet domowej produkcji. Do wykonania takiej płukanki, możesz użyć także octu winnego lub jabłkowego kupionego w sklepie.

Dzięki tej płukance twoje włosy staną się miękkie i bardzo błyszczące. Kwasy zawarte w occie zamykają łuski włosów. To sprawia, że włosy są gładkie, mniej się plączą i stają się błyszczące. Dodatkowo kwas octowy bardzo dobrze rozpuszcza wszelkie minerały zawarte w wodzie i wypłukuje je z włosów. Wiele polskich miast oferuje mieszkańcom twardą wodę. Taka woda powoduje powstawanie kamienia na naczyniach, armaturze sanitarnej, te same minerały osadzają się w naszych włosach powodując ich sztywność i brak połysku. Kolejnym problemem związanym z twardą wodą jest to, że mydła mniej się w niej pienią. Z pewnością zauważyłaś ten efekt podczas podróży- nasze włosy po umyciu są zupełnie inne w różnych miejscowościach! Słabe rozpuszczanie mydła to też słabe wypłukiwanie środków myjących z włosów, a pozostałości resztek szamponów we włosach i na skórze głowy to powód sztywności i splątania oraz możliwość podrażnień i łupieżu. I tutaj z pomocą przychodzi ocet: ponieważ wytrąca on z wody osady mineralne, to woda staje się bardzo miękka i łatwo spłukuje pozostałości szamponów. Jeżeli myjesz włosy naturalnym mydłem lub sodą, to octowa płukanka jest konieczna aby spłukać je z włosów do końca.

Płukanka octowa może pomóc Ci także w delikatnej zmianie odcienia włosów. Jeżeli użyjesz octu przygotowanego z cytryn- płukanka będzie rozjaśniać jasne włosy. Użycie octu czerwonego- np. winnego, z czarnych porzeczek, z wiśni, zneutralizuje żółte odcienie pojawiające się szczególnie we włosach farbowanych. Jednak by zmienić odcień włosów musisz zrobić płukankę o wysokim stężeniu octu. Płukanki w mniejszych stężeniach chronią kolor włosów farbowanych, ponieważ domykają ich łuski, dzięki czemu pigmenty nie utleniają się tak szybko. Płukanki octowe w wyższych stężeniach powodują, że włosy się mniej przesuszają, co bardzo docenią posiadaczki włosów przetłuszczających się.

Przygotowanie takiej płukanki jest banalnie proste- mieszamy wodę i ocet w proporcji 1 łyżka stołowa octu na szklankę wody.  Zawartość octu można zwiększyć nawet do pół szklanki octu na pół szklanki wody, ale tak jak pisałam to będzie przesuszać włosy, więc polecam tylko osobom mającym problemy z ich przetłuszczaniem się. Najlepiej użyć zimnej wody, to dodatkowo wygładza włosy. Płukanki możesz też przygotować mieszając ocet z naparami z ziół. Jest wiele ziół, które zmieniają kolor włosów, np. rumianek, orzech włoski lub je wzmacniają, np. skrzyp, pokrzywa. O działaniu ziół na włosy napiszę innym razem, teraz jak stosować taką płukankę.

Płukanką należy spłukać włosy na samym końcu ich mycia i  nie płukać już więcej wodą. Jeżeli myjesz włosy mydłem lub sodą, to musisz użyć płukanki octowej także pomiędzy szamponem a odżywką. Czyli schematy mycia w zależności od użytych kosmetyków są następujące:

1. szampon – płukanie wodą – odżywka do spłukiwania- płukanie wodą- płukanka octowa

2. szampon- płukanie wodą – płukanka octowa – odżywka bez spłukiwania

3. mydło naturalne lub soda oczyszczona- płukanie wodą- płukanka octowa- odżywka- płukanka octowa

Płukanka różnie pachnie w zależności od stężenia octu, ale nie musisz się tym martwić- zapach octu na pewno nie pozostanie w twoich włosach po ich wysuszeniu.